Zobowiązania teleprzestrzeni
Telewizja to medium wyjątkowe, ponieważ jak żadne inne tworzy wirtualną z pozycji widza rzeczywistość, będącą jednocześnie nową przestrzenią, która zostaje dodana do naszej przestrzeni życiowej. Zostaje dodana, bo jest o niebo bardziej kompatybilna jeśli chodzi o paletę bodźców niż np. gazety lub nawet radio. Pojawia się więc pytanie, na ile ta nowa przestrzeń ma, powinna, lub wręcz musi pełnić rolę przestrzeni choć po części publicznej?
Zarządzanie telewizyjną rzeczywistością jest wszak koncesjonowane przez instytucje publiczne i to w niej pojawiają się informacje z biegiem lat coraz bardziej niezbędne dla normalnego funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego. A jeśli tak, to czy właścicielom tej przestrzeni, obojętne – prywatnym czy państwowo-politycznym, można pozostawiać pełnię władzy nad jej przekazem? To pytanie nie tylko o ramy prawne, ale i czysto obyczajowe lub jak kto woli – kulturowe. Nie dziwimy się, że np. największym punktom oferującym prasę a także najróżniejsze pozycje ze świata literatury, polityki oraz idei nie przychodzi do głowy, by swoje wnętrza ciasno wykładać plakatami wyborczymi tego czy tamtego kandydata. Brak „politycznego przechyłu” to w tym przypadku stan normalny ze względu na to, że każdy kto wchodzi np. do empiku traktuje to miejsce jako przestrzeń w olbrzymim stopniu publiczną, nie zaś wyłącznie prywatną. I co ciekawe, nie ma żadnych przeciwwskazań, by tak samo postrzegać rzeczywistość audiowizualną!






Wysyłam...








