Wszyscy chcą zostawić krzyż | DOMANIEWSKI.PL
sie 27 2010

Wszy­scy chcą zosta­wić krzyż

Usu­nię­cie krzyża z Kra­kow­skiego Przed­mie­ścia będzie takim samym dra­ma­tem jak potwier­dze­nie się plotki o tym, że Jaro­sław Kaczyń­ski usuwa się w cień. Sęk jed­nak w tym, że cho­dzi o dra­mat powszechny ponie­waż krzyż obec­nie służy dokład­nie wszyst­kim od prawa do lewa. Jest nie­za­wodny, łatwy w obsłu­dze, no i pozwala na to, o czym się marzyło, ale się dotąd nie mogło.

Od kogo by tu zacząć? O, dajmy na to…  pre­zy­dent Bro­ni­sław Komo­row­ski. Nie lubi pompy, blich­tru, korzy­stać więc może z faktu, że mu ukrzy­żo­wali wej­ście od przodu i prze­do­sta­wać się do Pałacu w bar­dziej nie­for­malny spo­sób. Gdyby prze­jeż­dżał koło „obroń­ców krzyża”, to nie mogliby już wypla­tać andro­nów, że się ich boi, że czuje się nie u sie­bie, a prze­cież na tym zbu­do­wana jest cała filo­zo­fia igno­ro­wa­nia faktu ist­nie­nia nowej głowy pań­stwa. Z kolei gdyby nie było tam już krzyża, to „obrońcy” nie mogliby się, jak dotąd, wyróż­niać wśród tysięcy pol­skich wyklu­czo­nych. Zabrano by im swo­isty punkt zborny w naj­waż­niej­szym miej­scu sto­licy.
Znik­nię­cie krzyża byłoby także praw­dziwą tra­ge­dią dla PiS. Póki bowiem stoi, można oskar­żać i pre­zy­denta, i pre­miera, że chcą go zabrać, by zatrzeć pamięć o Lechu Kaczyń­skim. Gdy krzyż prze­niosą, emo­cje stop­niowo opadną, i nie da się już dłu­żej zacie­rać pamięci o tym, że opo­zy­cja powinna mieć jakiś pomysł na pań­stwo. Na wypa­dek, gdyby śledz­two smo­leń­skie dłu­żej potrwało i jed­nak cze­ka­jąc na jego wynik trzeba by było zain­te­re­so­wać się ojczy­zną w spo­sób bar­dziej pro­fe­sjo­nalny niż wyty­ka­nie rzą­dowi opóź­nie­nia w przy­go­to­wa­niach do Euro 2012. Zwłasz­cza, że przy braku „masku­ją­cego”  sym­bolu na Kra­kow­skim Przed­mie­ściu sami rzą­dzący zaczę­liby bar­dziej się pil­no­wać i nie poprze­sta­liby na wypo­wie­dziach typu „pod­wyżką VAT kupu­jemy sobie czas…”.
Ale bez wąt­pie­nia praw­dzi­wym wyba­wie­niem krzyż stał się dla prze­ciw­ni­ków insty­tu­cji kościoła kato­lic­kiego. Pamię­tam czasy, jak budki na narzę­dzia nie można było otwo­rzyć bez poświę­ce­nia przez kapłana, a pre­miera widzie­li­śmy tylko wtedy gdy wywi­nął się gdzieś pod­czas tele­wi­zyj­nej trans­mi­sji z obszer­nych szat obszer­nych hie­rar­chów sto­ją­cych na pierw­szym pla­nie. Od dawna jed­nak do ata­ków na kościół nie było wystar­cza­jąco wyra­zi­stych pre­tek­stów, aż tu nagle… krzyż! Roz­bry­kany, w neu­tral­nej świa­to­po­glą­dowo prze­strzeni! Ba, dokle­jony do sie­dziby pre­zy­denta, który powi­nien być naj­waż­niej­szym gwa­ran­tem tej neu­tral­no­ści. Sma­ko­wity kąsek! Nie można było prze­ga­pić.
Co na to sama insty­tu­cja kościoła? Krzyż, chcia­łoby się rzec, ją uskrzy­dlił! Zarówno w czę­ści toruń­skiej jak i bar­dziej świa­tłej. Jedni mówią, że kościół w opre­sji, bo krzyż w opre­sji, czyli to co zawsze napę­dza toruń­skie kli­maty, dru­dzy, że ten krzyż to nie kościół. Bo ani go nie sta­wiał, ani nie usu­nął, tylko chciał medio­wać, albo­wiem nie jest stroną. Wresz­cie nie jest stroną!  Czyli stał się bar­dziej neu­tralny niż jego wro­go­wie. Amen. Wygląda na to, że wszy­scy są usa­tys­fak­cjo­no­wani, a kłócą się tylko pro forma.

Podziel się ze znajomymi:
  • Facebook
  • Twitter
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • Digg
  • Mixx
  • Live
  • Print

Zostaw odpowiedź


Aktualny PageRank strony domaniewski.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO