News of the World: media kompletnie pobłądziły | DOMANIEWSKI.PL
lip 11 2011

News of the World: media kom­plet­nie pobłądziły

Jeśli ktoś się oba­wia, a może i odwrot­nie – z nadzieją zaciera ręce, że nasza pol­ska prasa bul­wa­rowa może spla­mić się tak nie­bo­tycz­nym skan­da­lem jak angiel­ski „News of the World”, to niech się nie łudzi. Żadne media papie­rowe, nawet te naj­po­waż­niej­sze i naj­mniej skłonne szu­kać sen­sa­cji, nie są wpi­sane u nas tak głę­boko jak na Wyspach w sys­tem kon­troli publiczno-społecznej. Nie mówiąc już o tym, że pro­ce­der będący pod­stawą całej tej afery, choć nie­wąt­pli­wie obrzy­dliwy i prze­ra­ża­jący, jest obja­wem groź­nej histe­rii mediów, a nie odpo­wie­dzią na jaki­kol­wiek popyt ze strony czy­tel­ni­ków. Bo prawda jest taka, że ci czy­tel­nicy, ci widzo­wie, ci słu­cha­cze gdzieś się nie­po­strze­że­nie zagu­bili w her­me­tycz­nych kon­cep­cjach twór­ców mediów.
Dla­czego widz ogląda tele­wi­zję? Bo ma tele­wi­zor. Dla­czego sta­cja two­rzy pro­gram? Bo widz ma tele­wi­zor. Gazety też są robione, bo prasa tra­fia do kio­sku, a czy­tel­nik ją kupuje, bo prasa jest w kio­sku. To tro­chę dur­nawe wytłu­ma­cze­nie poka­zuje jedno: bar­dzo silne zako­rze­nie­nie mediów w kul­tu­rze codzien­nej, które wielu wydaw­com pozwa­lało przez lata o nic się nie mar­twić, „bo nawet jak będzie gorzej, to i tak jakoś będzie, kiedy się zetnie koszty”. Pro­blem polega jed­nak na tym, że przy­szedł czas, gdy trzeba się mar­twić nie o to, jak szybko się pły­nie, ale czy się za chwilę nie uto­nie. I trzeba coś robić. Tylko co? W tym momen­cie wzrok każ­dego speca od mediów zwraca się ku kon­ku­ren­cji. Choć para­dok­sal­nie to prze­cież nie ona gene­ruje dochód kupu­jąc nasze gazety, czy oglą­da­jąc naszą tele­wi­zję. Czyni to ktoś inny, kom­plet­nie zapo­mniany. Oby­wa­tel. No ale on nie jest fachow­cem z branży, więc trudno go trak­to­wać na poważ­nie…
Ja jakoś nie zauwa­ży­łem, żebym w ciągu dwóch dekad nie­pod­le­głej Pol­ski uległ daleko idą­cej ewo­lu­cji psy­cho­fi­zycz­nej, nie licząc kil­ku­dzie­się­ciu kilo plus i kil­ku­dzie­się­ciu atu­tów towa­rzy­skich minus. Nie wyro­sły mi dodat­kowe palce, na czole nie poja­wiło się gniazdo USB, nie emi­tuję sam z sie­bie fal wifi, a moje oczy reje­strują wszystko tak samo jak daw­niej. Nadal jem tak jak się je, śpię tak jak się śpi i robię różne rze­czy tak jak się je robi i robiło (przy oka­zji: nie mam z tego powodu ner­wic zna­nych z lek­tury egzy­sten­cja­li­stów i ich pre­kur­so­rów). Nie odno­szę też wra­że­nia, by współ­cze­sne nasto­latki róż­niły się pod wzglę­dem budowy mózgu ode mnie w ich wieku. Nie­stety! Dokład­nie odwrot­nie sądzą wizjo­ne­rzy od mediów. Widząc oczyma duszy jak za chwilę pasa­że­ro­wie peka­esu do Mławy nie tylko czy­tać będą po dro­dze e-papier, ale jesz­cze będą to robić poprzez przy­ło­że­nie go sobie do poty­licy. Dzięki tech­no­lo­gii, o któ­rej teo­re­tycz­nych moż­li­wo­ściach już za chwilę ktoś powie za oce­anem.
E-papier pod kasz­kie­tem otula poty­licę, a my tu jesz­cze jeste­śmy w lesie! Gazeta? Tele­wi­zor? Ekran kom­pu­tera? Umar­li­śmy za życia! Róbmy coś, by ruszyć z miej­sca! Na przy­kład zróbmy tak, żeby gazeta zacie­ka­wiała jak tele­wi­zja, a tele­wi­zja jak Inter­net, a Inter­net jak gazeta. Rzecz jasna, jak gazeta uda­jąca tele­wi­zję!
Ale jak to wszystko zro­bić skoro papier to papier, a ekran LED to nie papier, a jak się na nim nic nawet nie rusza, to i tak gorzej widać niż na papie­rze, ale można zmie­nić na co innego, czyli ani­mo­wać? Uda­wajmy, że wiemy! Widzie­li­śmy „Raport mniej­szo­ści”, w któ­rym boha­te­ro­wie w prze­strzeni sor­to­wali jakieś holo­gra­ficzne tabele. No i w tych kulach zosta­wio­nych w fil­mach przez wymar­łych kosmi­tów na obcych pla­ne­tach też coś jest. Jak się je naci­śnie, to wyświe­tlają prze­strzenny układ pla­ne­tarny. I już wszystko wia­domo. Tak baje­rancko wia­domo, że aż się nie chcę pra­co­wać w tele­wi­zji 2D, robić Inter­netu 2D, nie mówiąc już gaze­cie, która ani się nie rusza, ani nie zmie­nia. To może jedyna droga: zro­bić coś strasz­nego? Pod­słu­chać? Nagrać? Wyja­wić? Bombę ato­mową odpa­lić? Tak jak w któ­rymś zna­nym serialu o mediach! Ludzie to uwiel­biają! Muszą uwiel­biać, bo to tylko ludzie! Nie mają wyboru!
Mają! Miliony ludzi w róż­nych kra­jach idą sobie spo­koj­nie do jakie­goś sklepu i tam z rado­ścią pobie­rają przy­sło­wiową „gazetkę Lidla”. Nic się nie rusza, nikogo nie pod­słu­chują. A i tak jest towa­rem pierw­szej potrzeby o niebo waż­niej­szym niż całe News of the World. Oby taką samą moty­wa­cję ktoś wywo­łał pisząc kie­dyś wła­śnie o poli­tyce. Media na świe­cie mogą sobie zakła­dać pod­słu­chy, moni­to­ro­wać, kon­tro­lo­wać… A jeśli to nikogo poza nimi nie obcho­dzi? Bo nic kon­kret­nego nie przy­nosi odbiorcy poza czy­stą kon­ster­na­cją? Bo nic kon­kret­nego nie przy­nosi wydawcy poza kosz­tami i wsty­dem? Nie chcę uży­wać poza­etycz­nego stwier­dze­nia, że świń­stwo musi się przy­naj­mniej opła­cać, no ale w sumie jakoś tam musi. Jak się nie opłaca, to autor jest nie tylko świnią, ale i idiotą. Pal sześć jego samego, ale każdy z nas dorzuca cegiełkę do ewo­lu­cji ludzkości…

Podziel się ze znajomymi:
  • Facebook
  • Twitter
  • LinkedIn
  • Google Bookmarks
  • Digg
  • Mixx
  • Live
  • Print

Odpowiedzi: 2 do wpisu “News of the World: media kom­plet­nie pobłądziły”

  1. Zenek pisze:

    Słu­cha­łem pana w superstacji.Większym idiotą jest tylko niesiołowski.

  2. ULA pisze:

    Panie Janie,
    A czemu pan juz nie jest naczel­nym w Fakcie?

Zostaw odpowiedź


Aktualny PageRank strony domaniewski.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO