Ciężka praca da ukojenie: zapomnicie o Kaczyńskim!
Każdy z nas doświadcza czasem stanów obsesyjnych. Nawet takich, w których przedmiotem naszej obsesji jest ktoś inny. Wtedy jego emocje, słowa, zachowania, czy opinie stają się dla nas ważniejsze niż własne. Po prostu żyjemy czyjąś osobowością tak się zafiksowując, że nie potrafimy wrócić do własnej. Potrzebny jest impuls, często jakieś nowe wyzwanie. Dlatego jestem spokojny o to, że Platforma Obywatelska wyleczy się z Jarosława Kaczyńskiego. Z kopyta ruszając do ulepszania Polski.
Co do jednego nie mam wątpliwości: o ile nie wypowiada się Kluzik-Rostkowska, Kowal, czy ewentualnie Błaszczak, to nikt z otoczenia prezesa nie powinien otwierać ust. Zwłaszcza poseł Brudziński, bo tym co mówi bije w swoją partię (no chyba że partia tego chce, wtedy jestem bezradny!). Cóż to za argument: „ruska trumna”? Powinien to jeszcze mówić do muzyki Chopina, wtedy oprawa emocjonalna byłaby iście bizantyjska. Zresztą poza oprawą w jego słynnej wypowiedzi nic, ale to nic konkretnego nie było. Jeśli nie liczyć szczerej i niewymuszonej agresji w stosunku do Donalda Tuska.
Co gorsza, próby uzasadniania zachowania samego lidera PiS są po prostu przeciwskuteczne. Nie zgadzam się z prof. Jadwigą Staniszkis, że Jarosław Kaczyński ma teraz prawo do odreagowania. Po pierwsze dlatego, że polityka to nie jego prywatna sfera, ale publiczne zobowiązanie, a po drugie, bo posiadanie prawa (nie w sensie legislacyjnym oczywiście) do czegokolwiek zakłada, że ktoś to prawo dał. Akceptacja własnego obozu to za mało, a w tej mierze na oponentów politycznych prezesa bym raczej nie liczył.
Dlatego właśnie naprawdę fascynujące jest to, że Jarosław Kaczyński stał się postacią, która kompletnie zdominowała umysły polityków Platformy Obywatelskiej oraz wspierających ich przedstawicieli mediów. Prezes PiS niczym narkotyk uzależnił od siebie tych, którzy teoretycznie powinni mieć swój własny świat wartości i autorytety. Nie sposób pojąć czemu niektórzy publicyści z zasady nienawidzący Kaczyńskiego od tygodni zajmują się tylko tym, czy to, że szef PiS przyciął sobie palec, świadczy już o tym, że powrócił do poprzedniego wcielenia. Mało tego, teraz, gdy Kaczyński udzielił ostrego wywiadu, mieliśmy do czynienia z wybuchami prawdziwej egzaltacji, które mogły się w tym upale skończyć wstydliwie lub wręcz tragicznie. Całe szczęście, że do polskiego prawodawstwa wchodzi zapis o zakazie tzw. stalkingu, czyli, zgodnie z definicją, „złośliwego i powtarzającego się nagabywania, naprzykrzania się, czy prześladowania”.
Co zrobić by obsesja nie spowodowała trwałych zmian w psychice niektórych polityków?! Przecież znane są przypadki, że ludzie porzucają swoje dotychczasowe życie i plany by np. grać w gry komputerowe, bez końca udzielać się na portalach społecznościowych lub jeździć po całym świecie za swoimi popkulturowymi idolami. Póki jednak nie jest za późno, Platforma Obywatelska powinna się nawet zmusić, ale powrócić do planów reformy kraju. Przecież nie można z osoby własnego wroga uczynić totemu czy wręcz fetysza! Zwłaszcza, gdy więcej niż połowa głosujących w ostatnich wyborach na niego nie głosowała!






Wysyłam...









Bardzo dziękuję za podpowiedź, jak rozumiem wygrane procesy Pana nie interesują, bo zaburzyłyby całą koncepcję?
A kolejnych przegranych procesow Faktu to pan nie skomentuje? Przydalby sie tekst o moralnosci dziennikarzy pana czasopisma.