A co ma do rzeczy rocznica „sierpnia”?!
Dlaczego podczas uroczystości 30-lecia „solidarnościowego sierpnia” jedni krzyczeli na Tuska, inni na Kaczyńskiego? Bo to co się stało w 1980 roku guzik się ma do tego co dzieje się teraz. I wcale nie dlatego, że coś tam zaprzepaściliśmy, albo nie wyciągnęliśmy jakichś pacyfistyczno-naiwnych wniosków. 30 lat temu, ale i potem w 1989 roku wywalczyliśmy sobie „warunki wstępne”, których nie skutkiem, ale przyczyną była faktyczna solidarność społeczna.
Skończmy też z bajdurzeniem, że chodzi o zdobytą wtedy wędkę, na którą nie złapaliśmy potem w rzece ryby. Przeforsowaliśmy – ciągnąc to porównanie – tylko i wyłącznie dostęp do tej rzeki. Co nad nią mieliśmy i mamy teraz robić jest kwestią otwartą i niezależną od przeszłości. Dlatego dziwi, że w rocznicę sierpnia wszyscy jak jeden mąż sięgają w tył oceniając teraźniejszość. Polityka historyczna, z tego co wiem, była dotąd ulubienicą tylko niektórych.
Jeśli ktoś jednak nie potrafi żyć bez tego rodzaju polityki, to polecam odświeżenie sobie niektórych faktów sprzed kilkudziesięciu lat. W 1980 roku pojawiła solidarność społeczna, to pojawił się zbiorowy opór. Ale wcześniej był 1968 rok bez robotników i 1970 rok bez studentów. Przypomnijmy sobie także stan wojenny gdzie już opór nie był tak zbiorowy, wysokie notowania Jaruzelskiego i tempo z jakim po 1989 roku jakakolwiek wspólnota interesów rozpadła się. Jeśli w ogóle istniała! A teraz wspominajmy piękne idee, zasępioną twarz Tadeusza Mazowieckiego, i to że, jak słyszę, Ciosek dał Gwieździe podczas negocjacji w stoczni proszek od bólu głowy. Wzruszające! Tymczasem prawda jest taka, że niczym opętani demonizujemy brak zgody narodowej. Jedni robią to przy pomocy argumentów gospodarczych, inni – społecznych, twierdząc, że… mimo „sierpnia” mamy nadal bogatych i biednych (a mamy mieć równych, czy samych biednych, bo na samych bogatych pieniędzy nie starczy?!). W naszej historii wiele milionów ludzi nagle postanowiło być na chwilę jednomyślnymi właśnie po to, by znieść oficjalną jednomyślność. Z wszelkimi tego konsekwencjami.






Wysyłam...








